Forum ogrodnicze FloraForum.pl
Internetowe forum o kwiatach w domu, na balkonie
i w ogrodzie ... Zapraszamy do dyskusji
logo
 

Forum Ogrodnicze FloraForum.pl
Listopad 29, 2014, 03:09:41
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
Strony: 1 2 3 4 5 6 »   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: SKRZYDŁOKWIAT - choroby i szkodniki  (Przeczytany 93258 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« : Styczeń 28, 2006, 21:10:36 »

Jak w temacie.
Wrocilismy z kilkudniowego wyjazdu i nasz skrzydlokwiat byl opadniety.
Wsadzilismy go do miski z woda, zeby nabral mocy, ale niestety, juz druga dobe w niej stoi i nic.

Przybywa mu tylko zoltych lisci....juz ma 4....
 Crying or Very sad

Szkoda mi go strasznie.........
Zapisane
Forum Ogrodnicze FloraForum.pl
« : Styczeń 28, 2006, 21:10:36 »

 Zapisane
Zoe
Gość
« Odpowiedz #1 : Styczeń 29, 2006, 18:26:44 »

Najpierw zasuszyli a potem udusili.
Przecież korzenie roślin muszą oddychać. Ratuje się rośliny całkowicie je zanurzając w wodzie ale tylko tak długo aby ziemia namokła później wyjmuje się i ustawia w miejscu gdzie nie ma bezpośredniego światła.
Więc proszę go wyjąć i mieć nadzieję, że jest bardzo odporny.
                                                   Pozdrawiam Zoe
Zapisane
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« Odpowiedz #2 : Styczeń 30, 2006, 14:04:05 »

Obawiam sie, ze on nie zostal zasuszony tylko zmarzl.....

Mysmy zakrecili grzejniki i wyjechali na tydzien, jak nastaly te mrozy.
A jak wrocilismy to sie na dodatek okazalo, ze ja zostawilam otwarte 2 okna  Embarassed  Embarassed  Embarassed

A kwiat wyglada tak:

Zapisane
Zoe
Gość
« Odpowiedz #3 : Styczeń 31, 2006, 09:51:36 »

Nie jest z nim tak źle. Że odchoruje to na pewno. Na razie będzie wyglądał nieciekawie. Musisz odczekać aż te żółte liście zaschną. Roślina w tym czasie wycofa zgromadzone w nich substancje. Twoim zadaniem jest by roślinie było dobrze to zielone liście wyrosną na ozdobę. O uschniętych  wytniesz i zapomnisz. Tylko nie przesadzaj z dobrocią. Pamiętaj, że jest chłodniej niż latem, ciemniej. Od połowy lutego zacznij dokarmiać dając co tydzień 1/4 normalnej dawki nawozu najlepiej płynnego. Po miesiącu zwiększ dawkę nawozu do 1/2 a w kwietniu wróć do normalnego nawożenia. Teraz jak nigdy trzeba dbać o czystość liści.
W lutym i marcu możesz go dokarmiać nawozem do roślin zielonych.
Niedawno widziałam taki w sklepie. Chodzi w nim o to że ma on sporo azotu co powoduje szybsz wzrost. Od kwietnia już bardziej zrónoważonym np. florovitem.
                                 Pozdrawiam Zoe
Zapisane
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« Odpowiedz #4 : Styczeń 31, 2006, 13:24:55 »

Dzieki za odpowiedz.

Liscie zolte sa juz obciete, tak mi doradzono gdzie indziej.

Doradzono mi takze, zeby go osuszyc.

Osuszam wiec....

Oto zdjecia z akcji:

Zapisane
Zoe
Gość
« Odpowiedz #5 : Styczeń 31, 2006, 16:25:47 »

Jeśli ktoś uznał że zalałaś roślinę to powinien był Ci doradzić jego przesadzenie do świerzej ziemi a to błoto z doniczki wyrzucić. Mam nadzieję, że już go nie zasuszasz. Ludzie nie lubią zótych liści bo to paskudnie wygląda. Ogrodnik patrzy na to inaczej. Ma na względzie dobro rośliny. I jeśli musi z jakiś powodów patrzeć na chwilowo nieciekawie wyglądającą roślinę to patrzy, chociaż go ręce świerzbią i najchętniej wziąłby nóż i poobcinał. Na roślinę popatrz zawsze tak jak to Ty była na jej miejscu. Jeśli masz mokre buty to je zmieniasz. Jeśli jesteż spragniona to pijesz. Jeśli jest Ci zimno i nie możesz się ubrać marzniesz, chorujesz. I co ładnie w czasie choroby wyglądasz?  Jeśli masz w pobliżu sklep z ziemią ogrodniczą to kup paczkę i przesadź. Korzenie i tak  nie są związane z ziemią więc wielkiej szkody nie będzie. Możesz to zrobić jutro.
dbaj o niego/po przesadzeniu nie zasilaj/ i już nic więcej nie rób. Daj mu czas aby doszedł do siebie.
Zapisane
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« Odpowiedz #6 : Styczeń 31, 2006, 17:21:15 »

Cytat: "Zoe"
Jeśli masz w pobliżu sklep z ziemią ogrodniczą to kup paczkę i przesadź.


Tak tez mialam zamiar zrobic.

A zolte liscie kazala mi poobcinac dziewczyna po AR.
Powiedziala, ze one zabieraja roslinie "pozywienie" i niepotrzebnie ja obciazaja.
Zapisane
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« Odpowiedz #7 : Styczeń 31, 2006, 22:12:38 »

Dobra, Kwiat przesadzon zostal wspolnemi silami.



Ma osuszone korzonki, na dnie lezy 20cm keramzytu,

coby se mogl stopy wietrzyc, a dookola korzeni ma swiezutka,

zyzna ziemie.



Wyglada znacznie.....gorzej



Jesuuu jakie mam brudne okno!
Zapisane
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« Odpowiedz #8 : Luty 01, 2006, 13:23:42 »

Kolezanka mnie ochrzanila, ze jest za gleboko wkopany, czy to prawda?

Zapisane
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« Odpowiedz #9 : Luty 03, 2006, 13:32:59 »

Puk,puk.

To ja.

Nie wiem czy t normalne, ale po tej calej akcji resuscytacji moj KWIAT wygada coraz gorzej.....

 Crying or Very sad

Zapisane
Zoe
Gość
« Odpowiedz #10 : Luty 04, 2006, 18:29:37 »

Że wygląda gorzej to fakt. Ta pani po AR tylko po jakim wydziale? Jeśli po ogrodniczym to ja się za nią będę wstydzić. Posłuchaj Twój kwiatek przeżył ciężkie chwile. Jeśli padnie to zostawi Ciebie z wiedzą która nie pozwoli Ci więcej zmarnować żadnego kwiatka. To będzie jego zasługa. Na razie daj mu trochę czasu. Jeśli będzie miał siłę to odchoruje ale przeżyje. Pomyśl, gdyby Tobie ktoś odciął powietrze na 2 doby, a wcześniej podmroził i na koniec podsuszył wyżyłabyś? Pamiętaj kiedy w życiu zdarzy Ci się podobna sytuacja to:
1)zamknij okno i nie włączaj kaloryfera przez conajmniej 12 godzin,
2)w międzyczasie wyjmij roślinę z doniczki i zobacz jak wygląda ziemia na całej długości. Jeśli jest sucha to przynieś do pokoju wiadro z wodą i wstaw razem z doniczką na 20-40 minut.
3) jeśli po tych 12 godzinach wszystkie liście będą wyglądać na zmarznięte
trudno jest po roślinie. Jeśli tylko niektóre to te zmarznięte wyciąć  i podkręcić kaloryfer na 2 kreski
4) obserwacja następne 12 godzin.
To co pozostanie z rośliny po tym czasie będzie wymagało troskliwej opieki i odchodujesz do poprzedniego wyglądu po jakimś czasie /czas będzie dłuższy lub krótszy w zależności od rozmiaru strat poniesionych przez roślinę/.
Jeśli zdarzy Ci się przedobrzyć z wodą tzn. zalać ziemię to nie czekaj tylko jak najszybcie wyjmij roślinę z doniczki . Usuń tą część ziemi, któą możesz usunąć palcami nie uszkadzjąc korzeni i posadź do świeżej. I przez najbliższe dni tylko zraszaj powierzchnię ziemi w doniczce jeśli przeschnie. Do normalnego podlewania będziesz mogła wrócić po kilku dniach.
Jeśli będziesz miała jakieś pytanie to możesz napisać do mnie maila.
Szybciej dostaniesz odpowiedź. Jeśli nie ma go w profilu to zaraz go wstawię.
Jęsli możesz powiedz mi jak wstawiasz zdjęcia do wiadomości. Pamiętaj, że w tej dziedzinie to ja jestem zielona i jeśli się zdecydujesz to napisz to tak /jak moja matka mówiła/"jak Lajzer krowie". Masz prawo nie znać tego powiedzenia, ale na dawnym śląsku /gdzie się wychowałam/ było ono często używane kiedy proszono o bardzo szczegółowe wyjaśnienia.
A posadzony jest rzeczywiście za głęboko. Mimo to nie ruszj go już więcej.
                                         Pozdrawiam Zoe
Zapisane
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« Odpowiedz #11 : Luty 04, 2006, 19:57:46 »

Cytat: "Zoe"
Jęsli możesz powiedz mi jak wstawiasz zdjęcia do wiadomości


Odpowiedzialam Ci tutaj
Jakbys miala jakies pytania to wal smialo.
Jesli masz GG to tez mozna .
MOje to 4585970.

A za rady odnosnie skrzydlego dziekuje.
Niestety obawiam sie, ze Kwiat nie przezyje.
Liscie sa coraz bardziej wiotkie....

Trudno...

Za to mniejsze zaczely wariowac!
Dostaly multum nowych lisci, chyba wiosna idzie!!!
Coz  rownowaga w naturze rzecz swieta. Cos musi umrzec, zeby zyc moglo cos...
Zapisane
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« Odpowiedz #12 : Luty 10, 2006, 13:41:46 »

Niestety....tak jak podejrzewalam....
Skrzydlokwiat umarl.... Crying or Very sad
Zapisane
morderca kwiatuszków
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 29


« Odpowiedz #13 : Luty 19, 2006, 20:32:30 »

Mój skrzydłokwiat (nr. 3) wygląda podobnie, choć go nie zalałam, nie udusiłam i nie przymroziłam. W jakich warunkach powinnam go hodować?  Mój nie chce kwitnąć i przez cały czas ma opadnięte liście. Ale żyje (już od pół roku  Very Happy )
Zapisane
Zoe
Gość
« Odpowiedz #14 : Luty 20, 2006, 16:13:42 »

Skrzydłokwiat to roślina tropikalnych lasów Ameryki Południowej. A te są ciepłe parne i wilgotne i jak każdy las pozbawione przeciągów.

Zimą na nas powinien stać na oknie lub w jego bezpośrednim pobliżu. Temperatura pomieszczenie 18-19 stopni Celsjusza. Nie może spaść poniżej 13 stopni. Ziemia stale lekko wilgotna. Czyli podlewamy wówczas gdy potrzeba a nie dlatego, że nadszedł kolejny dzień, a my mamy w nawyku codziennie podlewać kwiatki. Nie lubi dymu tytoniowego. Czyszczenie liści wyłącznie szmatką wypłukaną w wodzie. Żadnych nabłyszczaczy.

Latem postawić dalej od okna. Ziemia stale jednakowo wilgotna.
Roślina nie lubi przeciągów.
Daj dużą podstawkę, nasyp drobnych kamyków, nalej wody. Na kamyki postaw roślinę w dopasowanej do doniczki podstawce. Para wodna będzie wyłapywana przez liście. Dolewaj wody w miarę potrzeby.
Od końca marca do końca września dokarmianie.
Zapisane
Anonymous
Gość
« Odpowiedz #15 : Luty 20, 2006, 21:28:56 »

skrzydlokwiat ("kocham" takie nazwy, fotel tesciowej, drzewko szczescia, plomien afryki - jak to czytam to kolana robia mi sie miekkie z wrazenia) Uwazam, ze jak nie ma polskiej nazwy to powinnysmy poslugiwac sie nazwa lacinska. Dyskutowalem z takim jednym, ktory jest autorem jednej z wymienionych wyzej nazw. O roslinach wie tyle, ze maja gore i dol i na dole sa korzenie. Caly wysilek kieruje na sprzedaz roznych badyli - taki z niego znawca przedmiotu. Wasz Spathiphyllum to roslina z rodziny araceae i tak powinna byc uprawiana jak wiekszosc aroidow. W dodatku wiekszosc roslin sprzedawanych w Europie to hybrydy czyli skundlone aroidy. Wiec maga byc odstepstwa od reguly jezeli chodzi o sposob hodowli. Wiele z tych roslin jest tak wyselekcjonowana aby przezyla kilka lub kilkanascie miesiecy poza srodowiskiem szklarniowym. Inaczej producenci poszliby z torbami
Zapisane
Zoe
Gość
« Odpowiedz #16 : Luty 21, 2006, 09:42:34 »

Prywatnie ja też. Niemniej uważam, że lepiej użyć nazwy wymyślonej przez niewiadomo kogo i na danym terenie powszechnie przyjętej jeśli to spowoduje, że tekst będzie bardziej "swojsko brzmiący". Nie chciałabym być panią magister co się wymądrza. Ja cały czas pamiętam, że mieć w domu kwiatki a hodować kwiaty to dwie różne sprawy. I tak długo jak rozmawiam z tymi, którzy mają w domu kwiatki będę używała ich języka.
Jeśli uważasz, że napisałam nieprawdę to popraw {nie roszczę sobie prawa do wszechwiedzy}, ale nie odsyłaj ludzi do stron w internecie czy pisanej literatury.
Być może zaglądnie tutaj jeszcze kilka osób, dla których wiedza skąd pochodzi dana roślina wystarczy by nie popełnić większych błędów w uprawie. I taka grupa będzie mogła wymieniać doświadczenia.
Na razie jest widoczny podział na dawców i biorców.
Ostatnia kwestia. Jeśli napiszesz ludziom /nie hodowcom/, że wasz kwiatek właśnie kończy żywot bo tak zaplanowali hodowcy, to uznają , że piszesz tak bo sam nie wiesz jak pielęgnować danego kwiatka. Lub coś w tym guście.
Ja na razie zaakceptowałam rolę dawcy{skoro w ten sposób mogę być dla kogoś użteczna}, a podnoszenia swej wiedzy szukam gdzie indziej.
Zapisane
morderca kwiatuszków
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 29


« Odpowiedz #17 : Luty 21, 2006, 14:13:41 »

Dziękuję za pomoc. Coż... ja raczej zaliczam się do tych, którzy w domu mają kwiatki  Very Happy Może kiedyś to się zmieni. I przyznję rację Pani Zoe, bo to zdanie:
Cytuj
Wasz Spathiphyllum to roslina z rodziny araceae i tak powinna byc uprawiana jak wiekszosc aroidow. W dodatku wiekszosc roslin sprzedawanych w Europie to hybrydy czyli skundlone aroidy.
nic mi nie mówi  Wink
Zapisane
Anonymous
Gość
« Odpowiedz #18 : Luty 21, 2006, 16:43:19 »

tez raczej bylbym dawca. bycie dawca nie jest wcale takie latwe - ciagle sie ktos obraza, ale zycze powodzenia - szczerze
Zapisane
Zoe
Gość
« Odpowiedz #19 : Luty 22, 2006, 07:31:15 »

Ja już wyrosłam z obrażania się. Staram się wyjaśnić swoje stanowisko. Wiem także, że niekoniecznie musi to być najwłaściwsze stanowisko. Jeśli ktoś mnie przekona to je zmodyfikuję.
Zapisane
morderca kwiatuszków
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 29


« Odpowiedz #20 : Luty 22, 2006, 17:21:08 »

Przepraszam, że się wtrącam, ale mam jeszcze jedno pytanko. Mój kochany Skrzydłokwiatek miał poobcinane końcówki listków (pewnie brązowiały i ktoś je usunął, bo źle wyglądały. Biedny kwiatuszek  Crying or Very sad ) i  teraz one są takie brzydkie. Nie wiem czy powinnam je nadal podcinać czy usunąć całe liście (prawie cały kwiatek  Smile ) czy zostawić i niech sobie rosną jak chcą.
Zapisane
Zoe
Gość
« Odpowiedz #21 : Luty 22, 2006, 18:24:18 »

Na razie zostaw. Kiedy roślina zacznie naprawdę rosnąć będziesz mogła powoli usuwać te liście. Na zasadzie rozwinie się w pełni nowy liść, jeden stary możesz usunąć. Liście to fabryka pożywienia. Na razie musisz się pogodzić z nieciekawym wyglądem rośliny.
Na forum nikt się nikomu nie wtrąca. Jeśli będziesz miała inne zdanie w jakiejś sprawie to masz pełne prawo je przedstawić.
Zapisane
Anonymous
Gość
« Odpowiedz #22 : Luty 22, 2006, 20:02:13 »

to co bierzemy za obsychanie lisci moze byc spowodowane przedawkowaniem nawozow. Moze to nawet odbywac sie bez naszej wiedzy kiedy kupujemy rosline, ktora w bryle korzeniowej ma wolno uwalniajacy sie nawoz - granulat a nastepnie rosline nie usuwajac do konca resztek podloza tkwiacych w korzeniach - przesadzamy do kupionej gotowej mieszanki, jakiejs tam "ziemi do kwiatow", ktora tez zawiera nawozy. W takim przypadku tez dojdzie do czesciowego zniszczenia lisci, z tym ze najpierw beda pojawiac sie ciemne "mokre" plamy. Uwazam, ze jezeli liscie wykazuja jakies uszkodzenia to nalezy je zawsze usuwac jezeli moga byc zrodlem zarodnikow grzybow
Zapisane
morderca kwiatuszków
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 29


« Odpowiedz #23 : Luty 22, 2006, 20:32:26 »

To nie są ciemne "mokre" plamy, tylko w drastyczny sposób poobcinane końcówki listków, które (przypuszczam, że to normalne) troszeczkę poobsychały.
Nie strasz małej biednej morderczyni swoją wiedzą, bo się będzia bała nawozu użyć  Wink
Zapisane
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« Odpowiedz #24 : Luty 22, 2006, 23:18:07 »

Cytat: "stary"
"kocham" takie nazwy, fotel tesciowej,


Nie fotel, tylko jezyk!
Widac, ze wcale sie nie znasz na kfiatkach! Cool
Zapisane
Anonymous
Gość
« Odpowiedz #25 : Luty 23, 2006, 01:13:30 »

Ten typ tak nazwal Echinocactus grusonii. Na kwiatkach sie nie znam - tych ogrodowych, zwlaszcza nie znam popularnych nazw ( tu nie mysle o tzw "glupich nazwach) oraz nie za bardzo wiem jakby sie zabierac do ich hodowli. Wiec ich nie uprawiam/hoduje.
Jezeli chodzi o nawozenie to zaczalem tym sie interesowac gdy padlo mi kilka rzadkich (drogich) roslin - nadmiar nawozow spowodowal doslownie rozerwanie komorek podobnie jak pod wplywem mrozu. Od tego czasu duza wage przywiazuje do skladu podloza i przewaznie mieszanki dla roslin wykonuje sam aby przynajmniej miec wrazenie, ze wszystko kontroluje Rolling Eyes
Jezyk tesciowej to chyba Sansevieria...?
Zapisane
Zoe
Gość
« Odpowiedz #26 : Luty 23, 2006, 12:10:31 »

Proponuję zabawę na najbardziej zwariowane nazwy roślin.
Sansewieria to po polsku wężownica. To roślina o której się mówi, "że siekierą nie dobijesz". Ktoś komu się uda ją "wykończyć" niech się trzyma z daleka od kwiatków.
Nie pamiętam jej nazwy gatunkowej rośliny popularnie zwanej językiem teściowej. Jej liście są jasnozielone bez plam, szerokie i łukowato wygięte z zaokrąglonym końcem. Rzeczywiście przypomina wysunięty język. Ponieważ roślina należy do sukulentów to liczę na przypomnienie mi prawidłowej nazwy.
W ramach konkursu proponuję zgadnąć jaka roślina nazywana jest "WĄSEM  POLAKA"
Co do podłoży to w dużym stopniu się z Tobą zgadzam. Nie mniej większość firm produkujących podłoża zaznacza na opakowaniu skład nawozowy. Ze względów ekonomicznych jest ich tam znacznie mniej niż podają. Poza tym mało kto mieszkający w większych miastach np. w śródmieściu Katowic ma możliwość samodzielnego komponowania podłoża i jest skazany na gotowe podłoża. Można jedynie zalecić sprawdzenie, czy producent podał skład nawozowy czy nie. I unikać takich nieopisanych produktów.
Zapisane
PATIszon
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 46


« Odpowiedz #27 : Luty 23, 2006, 22:34:56 »

Cytat: "Zoe"

W ramach konkursu proponuję zgadnąć jaka roślina nazywana jest "WĄSEM  POLAKA"
.


Saxifraga sarmentosa

Co wygralam?  
Zapisane
Zoe
Gość
« Odpowiedz #28 : Luty 24, 2006, 09:09:39 »

Oczywiście wygrałaś.
Wiedziałaś, dogrzebałaś się w literaturze?
Za "karę" musisz Ty podać coś do zgadywania.
Zapisane
Manasseh
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 6


« Odpowiedz #29 : Marzec 09, 2006, 08:13:18 »

Witajcie Smile
Mam nadzieje, ze sa tu jacys dobrzy ludzie, ktorzy mi pomoga.
Nie wiem co sie dzieje z moim skrzydlokwiatem Wink , bo zaczely mu bardzo usychac liscie (zaczyna sie od koncowek i idzie coraz dalej) a nowe sa jakies bledziutkie, moze nawet zoltawe? Przestal takze kwitnac.
Ma okolo metra, przesadzany byl w zeszlym roku do glinianej donicy. Ziemia zwykla, dosc przepuszczalna. Nawiozlam go tylko raz w ciagu roku, mniej wiecej w listopadzie.
Podlewam co kilka dni, zraszam co jakies 3-4 dni, stoi na przeciwko wielkiego okna (odleglosc ok 4m). W domu mam chlodno, ok 20 stopni.
 
Bardzo prosze o jakies sugestie.
Zapisane
Forum Ogrodnicze FloraForum.pl
   

 Zapisane
Strony: 1 2 3 4 5 6 »   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do: