Mam na imię Małgorzata i kłaniam się pięknie wszystkim miłośnikom "zielonego".
W młodości wychowywałam się w domu z ogródkiem (przy lesie) ale "wyniosło" mnie do blokowiska.
Od lat cierpiałam na brak codziennego kontaktu z naturą więc wszędzie, gdzie się tylko dało, zakładałam działki (uprawiałam jednocześnie 2 na różnych krańcach miasta!) dopóki ich nie zabetonowali.

Teraz zostały mi tylko parapet i balkon- ZA MAŁE. Chyba, jak u wszystkich...
Na forum wypatrzyłam ciekawy pomysł na "rozciągnięcie" parapetów (i wiele innych cennych informacji) więc zapragnęłam do Was dołączyć. Rozwiązałam już dzięki Wam kilka problemów. Może i moje doświadczenia komuś się przydadzą...
Największy problem mam z kwiatami które mnie "wołają" - nie potrafię wybrać jednego: ostatnio zapragnęłam kupić JEDEN storczyk a do domu przydźwigałam 6! Ale to nie koniec, następnego dnia dokupiłam jeszcze 2, przez które nie mogłam zasnąć. Dwa podarowałam przyjaciółce.
To samo z innymi kwiatami: mam już 5 dracen, 2 anthurium, 3 hoje, 3 zamiaculcasy. Nie wspominając o pojedynczych. Wszystkie kocham.
Dżungla w domu, dżungla w pracy.
Pozdrawiam nieodpornych na "zielone".
Gosia