Forum ogrodnicze FloraForum.pl
Internetowe forum o kwiatach w domu, na balkonie
i w ogrodzie ... Zapraszamy do dyskusji
logo
FloraForum.pl poleca:
Katalog firm ogrodniczych
 

Forum Ogrodnicze FloraForum.pl
Maj 25, 2012, 06:03:04
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
Strony: 1   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Historia pewnej roślinki.  (Przeczytany 420 razy)
0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.
Józefina
Nowicjusz
*
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 17


Każdy kiciuś jest prześliczny ;)


« : Lipiec 02, 2008, 11:59:38 »

Założyłam ten wątek, ponieważ chciałabym, byście podzielili się historiami swoich kwiatków: gdzie je zdobyliście i czy to poszukiwanie wymarzonego kwiatka zajęło wam sporo czasu. Very Happy
Opiszę wam historię mojej hoi.
Pewnego dnia, było to ok. miesiąc temu, ni z tego, ni z owego, zachciało mi się mieć hoję. Poszłam zatem do pierwszej lepszej kwiaciarni, głęboko przekonana, że pani ekspedientka sprzeda mi pachnącą hoyę, lecz okazało się, że tej roślinki ni huhu. W drugiej kwiaciarni też. W trzeciej sytuacja się powtórzyła. Nawet ekspedientka pokusiła się o wytłumaczenie mi, że w tym okresie hodowcy mogą mieć tą roślinkę, tylko musi pani... to i to..." Myślę: a pojadę sobie na giełdę kwiatową, tam MUSI być hoya!! Przyjeżdżam i wpadam do pierwszej budki i pytam "Dzień dobry, jest hoja?" "Nie ma, ale niech pani se zapyta Zdziśka". Idę do owego Zdziśka, lecz ten mnie wysłał do "wieśki na dole". Idę tam i pytam "Dzień dobry. Hoya jest?" "A chce pani Stefanotis?" "ale hoi nie ma?" "Nie ma". Idę do kolejnej "kryśki", "Hoja jest?" "Co proszę? Ja tu mam sztuczne kwiatki". I tak musiałam z bólem wrócić do domu, gdyż okazało się, że stefanotisa dostanę ("nawet pani upuszczę"), a hoi nie.
Wtem, już załamana, mama informuje mnie, że widziała w pewnym biurze na oknie hoję, ale wygląda okropnie. Pojechałyśmy i rzeczywiście - słaba, o niezwykle długich łodyżkach, rzadkich liściach, które wyglądały, jak odlane z jasnożółtego wosku. Wzięłyśmy ją (po prośbie oczywiście Very Happy) i tak hoja trafiła na błyskawiczny OIOM odnawiający. Teraz, po poszukiwaniach na giełdach, w kwiaciarniach, na targach, mam wątłą, rachityczną roślinę, ale jest! JEST!! Jestem ciekawa, czy uda jej się wrócić do pierwotnego stanu i wypuścić kwiaty.
Opiszcie swoje historie. Wink
Zapisane
Ela G.
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3270


6a Region Pokarpacki


« Odpowiedz #1 : Lipiec 02, 2008, 15:36:15 »

Niestety- ja nie mam tak dramatycznych i traumatycznych perypetii w zdobywaniu roslin...Idę na rynek, do kwiaciarni i wybieram... Najwięcej emocji jest przy "ustalaniu" ceny Smile Smile
Zapisane
BASIA TEL
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3856


mazowsze 6b


« Odpowiedz #2 : Lipiec 03, 2008, 11:50:18 »

I ja mam to samo  Smile Smile Smile
Jak mi sie podoba jakaś piękność,jestem cierpliwa ,gdy nie ma  Confused  wiem że wcześniej czy póżniej ,wpadnie w moje łapy  Smile Smile Smile
Zapisane

Strony: 1   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do: