To mój mały ogródeczek, od zachodniej strony domu. Resztą ogrodu z drugiej strony domu rządzi się mama.

małego betonowego kręga wykorzystałam pod kolor różowo-biały

a to moje cacunie śliczniunie bratunie, tak na nie mówię, były ładniejsze, ale w maju było u nas bardzo zimno, deszczowo i wietrznie i ta pogoda mi je bardzo podniszczyła. Ratowałam je jak mogłam, ziemią, witaminami, bo chyliły się wtedy ku upadkowi. Więc teraz odżyły. Ale znowu ostatnio prawie po każdej nocy zauważyłam że chyba jakieś wredne ptactwo się do nich przyczepiło, bo niektóre wyglądają na potaraszone, poprzewracane, jakby jakieś chude zwierzę po nich chodziło jedząc robaki. Więc nawet wypodpierane są gałązkami zbitymi w ziemię. Pilnuję ich prawie jak oka w głowie.


małe zdjęcia wkleiłam bo to pierwszy raz mi się udało, nie myślałam że tak wyjdzie, z resztą mój ogródek jest bardzo skromny... na razie...
Pozdrawiam
