Forum ogrodnicze FloraForum.pl
Internetowe forum o kwiatach w domu, na balkonie
i w ogrodzie ... Zapraszamy do dyskusji
logo
FloraForum.pl poleca:
Katalog firm ogrodniczych
 

Forum Ogrodnicze FloraForum.pl
Maj 25, 2012, 08:26:37
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
Strony: 1   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Zaatakowana compacta i carnosa?  (Przeczytany 856 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Angela
Nowicjusz
*
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 26



« : Maj 22, 2008, 12:46:29 »

Mam problem z młodą compactą i carnosą. Zamiast próbować opisywać objawy po prostu zamieszcze zdjęcia, żeby nie namieszać - nie chcę źle zinterpretować tego co widzę. Dodam, że obie stoją na tym samym parapecie, niestety były w pobliżu kaktusa z ikei, na którym zauważyłam wełnowca (taka kulka jakby waty, w środku której byla larwa). Nie jestem pewna czy te dwie hoje zaatakował wełnowiec (nie zauważyłam na liściach ani jednej grudki "wełny") czy to aby nie jest kwestia dość mocnego światła. Póki światło było umiarkowane (jesien, zima) to pędziły do przodu jak oszalałe, a teraz odkąd jest ciaplej zatrzymały się i tak wyglądają jak na zdjęciach. Proszę o pomoc w diagnostyce i ewentualnym leczeniu. Doczytałam w necie, że na wełnowca dobry jest Provado Plus, ale zanim spryskam tym hoje wolałabym mieć pewność czy to aby na pewno to. Łudze się, że to kwestia słońca i wystarczy przestawić rośliny. Boję się, że to może być jeszcze inne dziadostwo bo mój storczyk też został zaatakowany ale to robako-coś skacze...Tragedia. Był spokój i nigdy nie miałam problemów z kwiatami a tu nagle taka plaga...

wełnowiec na kaktusie

carnosa-stała zaraz obok kaktusa
, , ,
a tu compacta-nie ma takich rdzawych plam jak carnosa ale te plamy na spodzie liści mnie niepokoją
, ,
Zapisane

Pozdrowionka
Angela
tellerka
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 11788


Mazowieckie, Strefa klimat. 6B


WWW
« Odpowiedz #1 : Maj 22, 2008, 13:30:36 »

Jeżeli była okazja na wełnowca, to zapewne go będą mieć. To draństwo straaaasznie się rozłazi. Ja bym na wszelki wypadek spryskała.
Kolor to raczej kwestia słońca.
Postaraj się nie przekręcać hoi....
Zapisane

Angela
Nowicjusz
*
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 26



« Odpowiedz #2 : Maj 22, 2008, 13:46:17 »

Dziekuje za szybką odpowiedź. Postaram się jak najszybciej zaopatrzyć w odpowiedni środek. Jeszcze w kwestii słońca to czy radzisz zostawić hoje na tym parapecie, na którym są (oczywiście zabiore zaatakowanego kaktusa) czy raczej przestawić w inne miejsce?? Okno wychodzi na stronę południowo-zachodnią...
Zapisane

Pozdrowionka
Angela
tellerka
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 11788


Mazowieckie, Strefa klimat. 6B


WWW
« Odpowiedz #3 : Maj 22, 2008, 13:57:22 »

Hoje lubią światełko... jeżeli tylko nie grozi im poparzenie to bym zostawiła Smile
Zapisane

agar
Gaduła
***
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1165



« Odpowiedz #4 : Maj 22, 2008, 18:57:21 »

Angela, mnie się wydaje, że Twoje hoje zostały przysmażone. To chyba jednak nie szkodnik (choć ten z powodu kaktusa też możliwy), ale za mocne nasłonecznienie. Może jednak pomyśl nad zmianą stanowiska albo jakimś "przefiltrowaniem" światła. Oczywiście nie jestem tu specem, ale to wygląda podobnie do tego, co było kiedyś z moją compactą. Po przestawieniu jej liście (kolejne, bo te poparzone już takie zostały) znowu są soczyście zielone. Pozdrawiam
Zapisane

Pozdrawiam Agnieszka
Angela
Nowicjusz
*
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 26



« Odpowiedz #5 : Maj 26, 2008, 19:25:59 »

Odkąd mam te hoje to stały na tym parapecie i było wszystko w porządku ale to pierwsze ich lato więc może jednak za duzo tego słońca. Profilaktycznie spryskam tym provado, żeby ten wełnowiec na pewno się nie zagościł. Szczerze powiedziawszy to nie za bardzo mam gdzie je przestawić bo inne mozliwe miejsca są za daleko okna i może byc problem z niedoświeltleniem...Chyba, że jakiś kwietnik...Muszę to przemysleć:>
Zapisane

Pozdrowionka
Angela
Strony: 1   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do: