Z moją hoją carnosa coś się dzieje. Liście zdecydowanie zjaśniały, nie zżółkły lecz właśnie zjaśniały i sa zwiędnięte (od spodu pomarszczone). W doniczce chyba są dwa pędy, ten drugi jest ok.
Nie przestawiałam - od roku stoi na południowozachodnim parapecie. Przy ostrym słońcu w południe przysłaniałam ją żaluzją na 2-3 godz., jak pozostałe kwiatki na tym parapecie.
Jeśli sprawdziłaś korzonki i wszystko jest OK, to ja bym się nie martwiła. W czasie wakacji trułam Probecie, że mam taki sam problem z australis - blednące i pomarszczone liście. Hoja trzyma się dzielnie i wkrótce, mam nadzieję, rozkwitnie na dwóch nowych kwiatostanach

Nie przelewaj jej, ale też i nie zasuszaj.
Basiu, dołączam do zdania naszego forumowego speca od hoi, czyli Probety. Jeśli tylko mogę dodać coś od siebie, to spójrz, proszę (tylko b. dokładnie) czy na spodniej stronie liście nie ma maleńkiej pajęczynki (u mojej belli, bowiem była sama pajęczynka, a nie widziałam ani jednego przędziorka - pomogło opryskanie środkiem przeciwko przędziorkom i teraz rośnie bardzo ładnie).
P.S. Dawno nie zaglądałam na wątek hojowy, ale chcę podziękować przy tej okazji tym wszystkim, którzy poparli mnie i Probetę w kwestii naszej "działalności handlowej" na Allegro

Naprawdę, nie jest to takie "szybkie, łatwe i przyjemne" jakby się mogło wydawać. Tych zaś, których ceny kłują w oczy, chcę poinformować, że zdecydowaną większość zysku (o ile będzie) przeznaczam na cel charytatywny (dociekliwym chętnie przedstawię szczegóły). A i nie widzę w tym nic zdrożnego, gdybym za tę nieopisaną

kasę chciała wybudować willę na Riwierze
