|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #30 : Sierpień 21, 2007, 17:49:27 » |
|
Jeden mały sukces na 10 prób, tak mi wychodzi  Wszystkie nasiona traktowałam tak samo, zupełnie nie wiem, w czym problem... 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #31 : Sierpień 24, 2007, 14:27:39 » |
|
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Zoe
Gość
|
 |
« Odpowiedz #32 : Sierpień 24, 2007, 17:23:46 » |
|
Do stycznia zdąży się rozkrzewić 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #33 : Sierpień 24, 2007, 17:26:00 » |
|
Niech się rozkrzewia choćby i do lutego, byle mi kiedyś zakwitł... 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
nena100
|
 |
« Odpowiedz #34 : Wrzesień 13, 2007, 16:40:47 » |
|
Jagna jak tam twoja roslinka?? Minelo juz kilka dobrych dni...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
wszystko sie moze zdarzyc-Wunder geschehen ........gdy glowa pelna marzen........
|
|
|
|
Monia68
|
 |
« Odpowiedz #35 : Wrzesień 13, 2007, 16:43:00 » |
|
Na pewno dobrze rośnie 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #36 : Wrzesień 13, 2007, 16:45:32 » |
|
Świntuch jakby trochę zwolnił...  Ale mimo wszystko rośnie 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
|
|
nena100
|
 |
« Odpowiedz #38 : Wrzesień 13, 2007, 16:48:11 » |
|
no wlasnie! Trzymam kciukasy !
|
|
|
|
|
Zapisane
|
wszystko sie moze zdarzyc-Wunder geschehen ........gdy glowa pelna marzen........
|
|
|
|
tomek137
Gość
|
 |
« Odpowiedz #39 : Wrzesień 15, 2007, 08:57:32 » |
|
niech ci urosnie dorodny okaz
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #41 : Październik 11, 2007, 20:56:20 » |
|
Niniejszym donoszę, że mój groszek poległ Na polu bitwy uległ okropnemu kotu, który go staranował, zmiętolił i wyrzucił z doniczki  A miał już osiem listków...  Groszek, nie kot, miał listki...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
dcmiel
|
 |
« Odpowiedz #42 : Październik 11, 2007, 21:46:21 » |
|
Tak mi przykro  . A może nie wszystkie korzonki naruszone - to odbije  .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #43 : Październik 12, 2007, 06:44:04 » |
|
Doniu, rzecz w tym, że roślinka, mimo zmiędolenia (kot zamiótł ogonem i strącił doniczkę - tak to było) roślinka wydawała się być w całości - tyle, że wysypała się razem z ziemią z doniczki. Pozbierałam toto, wetknęłam z powrotem w doniczkę, i miałam nadzieję, że wszystko się pozbiera - niestety, ona wzięła i zdechła  Czytałam, że ona ma bardzo wrażliwe korzonki, które nie znoszą być niepokojone. Jednym z podstawowych zaleceń było to, żeby nasionka wysiewać do dużych doniczek, żeby nie trzeba ich było przesadzać - bo szturchane korzonki mają tendencję do obrażania... No, mojego groszka korzonki najwyraźniej się obraziły  Ale nic to, na wiosnę zamówię nowe nasionka 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
tellerka
|
 |
« Odpowiedz #44 : Październik 12, 2007, 09:45:23 » |
|
No przykro nam... 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #45 : Październik 12, 2007, 10:00:30 » |
|
Groszkowi też jest przykro... w kompoście 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Monia68
|
 |
« Odpowiedz #46 : Październik 12, 2007, 11:17:49 » |
|
Szkoda...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
BASIA TEL
Rezydent
  
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 3856
mazowsze 6b
|
 |
« Odpowiedz #47 : Październik 12, 2007, 20:56:15 » |
|
wielka szkoda  ,a ten kocur to by u mnie miał szlaban na ......żarcie 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #48 : Październik 12, 2007, 21:28:17 » |
|
a ten kocur to by u mnie miał szlaban na ......żarcie Ten kocur niedawno przestał być kocurem - może to była jego słodka zemsta 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #50 : Październik 12, 2007, 21:33:56 » |
|
Bo to kot... złośliwa bestia...  Wiedział, co mnie zaboli 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Monia68
|
 |
« Odpowiedz #51 : Październik 12, 2007, 21:37:18 » |
|
Nie wiem, czy wspominałam, ale od zimy mieszka u mnie w ogrodzie pies przybłęda - ktoś go wyrzucił z domu. Wiosną uparł się na jednego hiacynta i wykopywał go osiem razy 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #52 : Październik 12, 2007, 21:49:24 » |
|
To ja opowiem historię suki mojej siostry Otóż jest to goldenka (u nas to rodzinne  ), z zacięciem ogrodniczym. Możliwe, że jeszcze większym, niż moje własne suki...  Kiedyś moi rodzice wyjechali na urlop, a w domu została siotra - z suką  Przez prawie dwa tygodnie suczydło miało luzy, siostra nie bardzo się przejmowała spustoszeniami (wychodząc ze słusznego, skądinąd, założenia, że lepiej naprawić raz a dobrze przed powrotem mamy, niż codziennie poprawiać  ), ale w końcu nadszedł dzień przed Wielkim Powrotem i siostra wyruszyła do ogrodu na zwiady. W kącie znalazła zryty kawał grzędy, a obok stęrtę jakichś usychających badylków - w panice posadziła wszystko, uklepała, podlała i jeszcze się pomodliła w intencji, coby się przyjęło - cokolwiek to było. Oczywiście, dziewczę nikomu nie wspomniało o spustoszeniu posianym przez sukę, i moja biedna mama któregoś dnia oniemiała widząc bujnie rosnącą kępę czegoś, co ona osobiście przed samym wyjazdem wykopała... Moralik z tej historii jest taki, że nie należy o wszystko zło posądzać piesków 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Monia68
|
 |
« Odpowiedz #53 : Październik 12, 2007, 21:52:57 » |
|
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Lila2006
Rezydent
  
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 3039
Kujawsko-pomorskie strefa 6b
|
 |
« Odpowiedz #54 : Październik 12, 2007, 21:54:33 » |
|
Ja nie mogłam nic sadzić w obecności mojego samojeda Ikarka (niestety ś.p.). Szkoda, że nie mogę pokazać miny z jaką patrzył na moje poczynania. To było pomieszanie zaciekawienia i ironii okraszone samojedzim uśmiechem. Niestety Ikar zawsze miał inną koncepcję na posadzone roślinki i okazywał to wykopując je i przynosząc mi do poprawki.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam Lidka
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #55 : Październik 12, 2007, 21:55:09 » |
|
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Monia68
|
 |
« Odpowiedz #56 : Październik 12, 2007, 21:56:08 » |
|
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
inna jagna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #57 : Październik 12, 2007, 22:01:27 » |
|
Niestety Ikar zawsze miał inną koncepcję na posadzone roślinki i okazywał to wykopując je i przynosząc mi do poprawki. Miałaś szczęście, że przynosił... Moje co wykopią - pożerają W końcu poszłysmy na kompromis: one mi nie ryją w kwiatkach, a ja za to ich nie opieprzam za rycie w trawniku... Znaczy, opieprzam z umiarem... 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
aiszo
Rezydent
  
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 4164
Dolny Śląsk - 7a
|
 |
« Odpowiedz #58 : Październik 12, 2007, 23:54:23 » |
|
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Przyjdzie czas, przyjdzie rada. Ania.
|
|
|
|
tellerka
|
 |
« Odpowiedz #59 : Październik 13, 2007, 13:57:51 » |
|
Niestety Ikar zawsze miał inną koncepcję na posadzone roślinki i okazywał to wykopując je i przynosząc mi do poprawki. Przecież to super zabawa z panią, taka jak aport.. pani zakopuje, a on wykopuje  Pozdrawiam 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|