Ogólnie rzecz biorąc jest wiele roślin, których np. sok jest trujący, podrażnia skórę itd. (np. difenbachia, wilczomlecze, bluszcze itd.) Przy tego typu roślinach trzeba uważać przy przesadzaniu, rozdzielaniu, sadzeniu. Pilnować dzieci i zwierząt, żeby nie miały z tym sokiem kontaktu. Jeśli się tego przestrzega to powinno być wszystko ok. W końcu świadomie nikt takich liście nie je,nie gryzie, nie liże itd.
Po drugie, te same rośliny, które są trujące (np. przez ten sok) mogą mieć właściwości "dobre" np. nawilżanie powietrza, oczyszczanie go z różnego rodzaju toksyn itd.
Przykładami takich roślin, które oczyszczają i nawilżają są fikusy, trawki, sansewierie, papirusy, bluszcze, draceny itd.
Co do tego jonizowania powietrza to ja się za bardzo nie znam,(że niby niektóre kwiaty wytwarzają "złe" jonizowanie a inne neutralizują je) ale wiem, że np. zaleca się trzymanie niektórych gatunków w pobliżu komputera, telewizora - np. paprocie.
Kiedyś byłam na wycieczce szkolnej w Warszawie na giełdzie, i tam nam pokazano przez szyby pokój w którym był podobno najszybszy komputer w Polsce, "mózg" tego ich całego systemu, i ten komputer wytwarzał bardzo duże promieniowanie czy jak to się to tam nazywa

. Do pokoju mogły wchodzić tylko wybrane osoby na okresy kilkuminutowe, bo promieniowanie podobno było tak silne. I żeby złagodzić jego skutki cały pokój zawalono kwiatami, normalnie cały. Było ich bardzo dużo, pokój był mały, tylko stół, sprzęt komputerowy i mnóstwo kwiatów właśnie.
Często w biurach, pracowniach naukowych, tam gdzie jest sprzęt komputerowy jest bardzo dużo kwiatów, myślę, że nie tylko dla ozdoby.
Tak jak wcześniej powiedziałam, wiele kwiatów oczyszcza czy tam pochłania toksyny z powietrza. Wszystko (nie dosłownie) co nas otacza wydziela takie toksyny. Polakierowane podłogi, pomalowane ściany,przyklejone na klej tapety, syntetyczne materiały, dywany, powierzchnie czyszczone silnymi środkami dezynfekującymi itd. itp.
Roślinki w jakimś tam stopniu (raczej małym) pomagają właśnie w 'czyszczeniu' powietrza z takich szkodliwych, niewidzialnych i niewyczuwalnych oparów.
Co do kaktusów i sukulentów to ja czytałam, że właśnie poleca się je do sypialni bo podobno wytwarzają w nocy tlen i wcale nie są szkodliwe. I że nieprawdą jest to, że roślinki, gdy jest ich dużo, kradną w nocy tlen, tam gdzie śpi człowiek, bo ile one tego tlenu potrzebują a ile człowiek?
Nawet nie ma co porównywać

Bo ta "kradzież" jest bardzo maleńka.
W zabobony, że pewne gatunki to są szkodliwe "ogólnie", że przynoszą nieszczęście nie ma co wierzyć, bo to tylko głupie gadanie, od dawna. Np. straszono mnie hibiskusami, kallą, sansewierią...bo nieszczęście, pecha przynoszą...
Ja jestem zdania, że kwiaty ogólnie to przynoszą więcej pożytku niż tych 'szkód', nawet jeśli mają sok trujący to jednak mają też dobre właściwości a poza tym cieszą właścicieli
