anicurka
Nowicjusz
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 103
|
 |
« : Marzec 29, 2009, 18:13:22 » |
|
Mam hoję od dobrych kilku lat, ma ponad 2 metry i 50 cm w obwodzie (stoi na takim wielkim stojaku). dodam że niestety jest od jakichś 3 lat w dość dużej doniczce, (nie może mieć mniejszej bo sie przewróci) wiem że one tego nie lubią, ale nie mam wyjścia. Powiedzcie co robić zeby zakwitła?? ma jeszcze stare pąki kwiatowe z poprzednich kwitnien ale nie kwitła już od 3 lat. Czy jest jakaś szansa zeby wreszcie zakwitła?? Dodam że jest zdrowa, puszcza ciągle nowe liście, stoi w jasnym miejscu, oraz nikt jej nie przekręca. Jest naprawdę wielka więc żal mi wyrzucać. co robić??
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Natalia152
Nowicjusz
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 148
|
 |
« Odpowiedz #1 : Marzec 29, 2009, 18:15:32 » |
|
zetnij stare pąki 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
tuberoza11
|
 |
« Odpowiedz #2 : Marzec 29, 2009, 18:21:17 » |
|
zetnij stare pąki  absolutnie nie, przecież ona kwitnie na starych szypułkach, nie wolno ich obcinać. Ma Pani gdzie ja wynieść na lato, np: taras, czy ogród? Moja znajoma tak robi corocznie, wynosi swoją ogromna Carnosę na Taras i zakwita jej, jesienią jest obsypana pączkami, zresztą właściwie kwitnie jej na tym dworze a potem jeszcze w domu. Może Pani to wypróbuje, lepsze to niż wyrzucenie jej. Pozdrawiam
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam Monika 
|
|
|
Natalia152
Nowicjusz
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 148
|
 |
« Odpowiedz #3 : Marzec 29, 2009, 18:23:49 » |
|
myślałam że jak są zeschnięte to się ścina... 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
mulatka
Aktywny

Offline
Płeć: 
Wiadomości: 481
|
 |
« Odpowiedz #4 : Marzec 29, 2009, 18:34:00 » |
|
Ale nie u hoi  Anicurka a nawozisz ???
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Natalia152
Nowicjusz
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 148
|
 |
« Odpowiedz #5 : Marzec 29, 2009, 18:45:19 » |
|
wpadłam  dobrze że swojej nic nie robiłam... ( dlatego że nie ma pąków )
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
anicurka
Nowicjusz
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 103
|
 |
« Odpowiedz #6 : Marzec 29, 2009, 20:52:08 » |
|
Nawożę, podlewam chucham i dmucham i nic  obraziła się chyba. Wiem że jak mają za dużą donicę to też nie kwitną, ale ja niestety nie mam wyboru. Stoi przy oknie balkonowym na poludnie, słyszałam że hoje nie znoszą wynoszenia na dwór ale może spróbuje choć nie wiem czy jej słońce w lecie nie zaszkodzi. Balkon południowy, nie da się cieniować trochę się obawiam że jej może spalić liście...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
agac
Aktywny

Offline
Płeć: 
Wiadomości: 241
|
 |
« Odpowiedz #7 : Marzec 29, 2009, 21:56:07 » |
|
Balkon południowy niezbyt się nadaje dla hoy. Można przesadzić w mniejszą doniczkę i włożyć ją do większej a przestrzeń pomiędzy nimi wypełnić kamieniami dla utrzymania równowagi ? 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
szulbe
|
 |
« Odpowiedz #8 : Marzec 29, 2009, 23:25:15 » |
|
Pewnie moja wypowiedź będzie obrazoburcza, ale moje hoje zakwitały, gdy... przesadziłam je do większej doniczki. A może chodzi o krowieniec, który przy tym podsypywałam?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Prowincja to stan umysłu, a nie miejsce na mapie". - I całe szczęście!
|
|
|
|
tuberoza11
|
 |
« Odpowiedz #9 : Marzec 30, 2009, 10:32:43 » |
|
Też słyszałam, że z tymi doniczkami to jest różnie? Beatko na pewno ten krowieniec pomaga 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam Monika 
|
|
|
|
Polanka
|
 |
« Odpowiedz #10 : Marzec 30, 2009, 13:46:14 » |
|
Pewnie moja wypowiedź będzie obrazoburcza, ale moje hoje zakwitały, gdy... przesadziłam je do większej doniczki. A może chodzi o krowieniec, który przy tym podsypywałam?
Szulbe, a możesz napisać coś więcej o krowieńcu?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Czujące istoty są niezliczone jak przestrzeń. Oby każda z nich bez trudu urzeczywistniała naturę swego umysłu.
|
|
|
|
tuberoza11
|
 |
« Odpowiedz #11 : Marzec 30, 2009, 13:50:09 » |
|
Beatka daje granulowany krowieniec na dno doniczki, ok. łyżeczke miesza się z ziemią lekko zasypuje i dopiero sadzi roślinkę, by korzeni nie popaliło, tak i ja sie do tego stosuję....
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam Monika 
|
|
|
|
Polanka
|
 |
« Odpowiedz #12 : Marzec 30, 2009, 13:56:05 » |
|
Dziękuję tuberozo za odpowiedź  . Ja niestety mam pod dostatkiem świeżego, to chyba się nie skuszę na takie eksperymenty na hojach.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Czujące istoty są niezliczone jak przestrzeń. Oby każda z nich bez trudu urzeczywistniała naturę swego umysłu.
|
|
|
|
probeta
|
 |
« Odpowiedz #13 : Marzec 30, 2009, 15:05:04 » |
|
Ale jak masz dostęp do końskiego to możesz dawać świeży na dno doniczki - jest bardzo dobry i nie pali korzeni 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
gosiap
Aktywny

Offline
Płeć: 
Wiadomości: 566
zielone jest piękne
|
 |
« Odpowiedz #14 : Marzec 30, 2009, 17:08:53 » |
|
Polanka, krowieniec (placek z pola) wysuszony, nadaje się do doniczek ale najwcześniej w drugim roku. Oczywiście niewielkie ilości. Świeży pali korzenie,dlatego działkowicze trzymają go w beczkach z wodą do sfermentowania i (najwcześniej po miesiącu ) po rozcieńczeniu! podlewają roślinki gruntowe. Cuchnie jak diabli więc w domu odpada . 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
słoneczne buziaki GosiaP
|
|
|
|
szulbe
|
 |
« Odpowiedz #15 : Marzec 30, 2009, 17:21:55 » |
|
Ja nie mam dostępu do "świeżyzny", ale kupuję krowieniec w ogrodniczym - myślę, że jest on odpowednio preparowany, bo korzeni nie pali. Ale stosuję, tak jak pisała Monika (Tuberoza). Na małą roślinę daję łyżeczkę, na dużą dwie pod korzeń wymieszany z ziemią. Stosuję go także do zantedeskii, kiedyś do hipków (od hipków się zaczęło jego stosowanie), kiedyś i do fiołków. A na balkon obowiązkowo pod każdą sadzonkę. A co do końskiego, rzeczywiście jest on bardzo bezpieczny, ale zupelnie nie do zdobycia (przynajmniej dla mnie - mieszczucha).
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Prowincja to stan umysłu, a nie miejsce na mapie". - I całe szczęście!
|
|
|
|
|
mery
Gaduła
 
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 1919
Lato, lato zostań dłużej...
|
 |
« Odpowiedz #17 : Marzec 30, 2009, 19:11:28 » |
|
Ładna roślina  . Może zanim uda Ci się zdobyć jakiś naturalny nawóz, o którym pisały dziewczyny, wypróbuj nawóz do storczyków  . Podlewaj co 2-3 podlewanie połową zalecanej dawki. Z hojami tak już jest: czasem kwitnie mała sadzonka, a dorosła kilkuletnai roślina-matka nie chce  .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
donama
Aktywny

Offline
Płeć: 
Wiadomości: 348
|
 |
« Odpowiedz #18 : Marzec 30, 2009, 19:15:18 » |
|
Moja hoja właśnie z rozkwitła,stoi na bardzo słonecznym parapecie ,podlewam ją jak sobie przypomnę ,od czasu do czasu stosuję nawóz do roślin,jaki mam pod ręką .W zasadzie nie mam z nią problemów. 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
tellerka
|
 |
« Odpowiedz #19 : Marzec 30, 2009, 19:33:50 » |
|
Światło ma... zasilona.... Z tego co pamiętam, to oporną roślinę trzeba "przestraszyć', żeby zakwitła. Proponuję mocne podsuszenie. Jako roślina zniesie to bardzo dobrze, ale być może... przestraszy się, że warunki trudne i trzeba się rozmnożyć? Mój opis może wydawać się zabawny i tak właśnie ma być, ale kwitnienie roślin w trudnych warunkach jest faktem. Było to już opisywane u nas, na forum. Pozdrawiam 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
donama
Aktywny

Offline
Płeć: 
Wiadomości: 348
|
 |
« Odpowiedz #20 : Marzec 30, 2009, 19:39:46 » |
|
Ja czasami straszę kompostownikiem moje niektóre uparciuchy...  ,pomaga 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Polanka
|
 |
« Odpowiedz #21 : Marzec 30, 2009, 21:35:56 » |
|
Weryfikuję swoją wypowiedź co do krowieńca. Gosiap, wychodzi na to, że mam "makaronik" - obornik. Hoje mam na tyle krótko, że nie wiem, czy będą mi kwitnąć, czy nie (wolałabym, żeby tak  ) Wybiorę się zatem na rekonesans po okolicznych wsiach w sprawie tego końskiego. Beato (szulbe), wysłać paczuszkę?  Dla pewności postraszę też kompostownikiem.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Czujące istoty są niezliczone jak przestrzeń. Oby każda z nich bez trudu urzeczywistniała naturę swego umysłu.
|
|
|
|
szulbe
|
 |
« Odpowiedz #22 : Marzec 30, 2009, 21:39:48 » |
|
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Prowincja to stan umysłu, a nie miejsce na mapie". - I całe szczęście!
|
|
|
|
Polanka
|
 |
« Odpowiedz #23 : Marzec 30, 2009, 21:55:10 » |
|
Z niemałą satysfakcją pomyślałam i wyobraziłam sobie jak tak niedokładnie przeze mnie zapakowana, no niechcący przecież, paczka otwiera się... Za te wszystkie moje "zniknięte w Trójkątnym Bermudowie" przesyłki, zapleśniałe kwiatki, które priorytetem szły 2 tygodnie, za te, które dostałam w kilkunastu częściach lub gotowe do włożenia w naleśniki. Na szczęście wystarczy mi tylko pomyśleć i wyobrazić, a listonoszy i pocztowców pozdrawiam  . A po jakim czasie kwitną młode kwiaty, czy je też warto podsuszyć? 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Czujące istoty są niezliczone jak przestrzeń. Oby każda z nich bez trudu urzeczywistniała naturę swego umysłu.
|
|
|
|
JeyDee
|
 |
« Odpowiedz #24 : Marzec 30, 2009, 23:07:53 » |
|
Światło ma...
No właśnie moim zdaniem nie ma... Z tego co obserwuję, czytam, a zwłaszcza dowiaduję się od znawców-tematu-dużego-formatu podstawowym czynnikiem stymulującym kwitnienie jest odpowiednia ilość światła. Carnosa lubi "słońce prosto w oczy" i najlepiej kwitnie stojąc na parapecie lub w innym miejscu, ale też bezpośrednio nasłonecznionym. Zwróćcie uwagę, że większość osób narzekających na brak kwitnienia carnosy pisze o niej: "Stoi w dobrze oświetlonym miejscu - niedaleko południowego okna". Wygląda na to, że nasze "niedaleko" to dla hoi "za daleko".
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam - Jola  A Stefek bezczelnie zmienił szkodę... Moje chychcie
|
|
|
mery
Gaduła
 
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 1919
Lato, lato zostań dłużej...
|
 |
« Odpowiedz #25 : Marzec 31, 2009, 06:00:44 » |
|
Zwróćcie uwagę, że większość osób narzekających na brak kwitnienia carnosy pisze o niej: "Stoi w dobrze oświetlonym miejscu - niedaleko południowego okna". Wygląda na to, że nasze "niedaleko" to dla hoi "za daleko".
 Moja hoja carnosa wisi 2 m od okna południowego (które jest jeszcze zacieniane latam) i kwitnie jak oszalała  .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
probeta
|
 |
« Odpowiedz #26 : Marzec 31, 2009, 07:29:05 » |
|
Mery, wyjątki potwierdzają regułę - hoje to rośliny światłożądne, potrzebują dużo światła. To tak jak z paprociami - szczególnie z tą najbardziej popularną (Nephrolepis)- oczywiście że będzie rosła dalej od okna ale najpiękniejsza jest jednak wtedy gdy ma przynajmniej ze 2 godziny rannego lub popołudniowego słoneczka. Młodych nie warto "straszyć" - lepiej poczekać aż będą miały siłę na kwitnięcie i będą pięknymi roślinkami.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
mery
Gaduła
 
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 1919
Lato, lato zostań dłużej...
|
 |
« Odpowiedz #27 : Marzec 31, 2009, 09:16:44 » |
|
Tu mnie Probeto zaskoczyłaś  ...,że hoje potrzebują światła to wiem  , ale, że paprocie? Zawsze myślałam, że paprocie wolą cień  .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
probeta
|
 |
« Odpowiedz #28 : Marzec 31, 2009, 11:13:49 » |
|
Ja też kiedyś tak myślałam  ale cień a półcień to duża różnica - tak naprawdę mało jest roślin które zniosą cień i będą olśniewające. Pamiętam hoję carnosę mojej rodzicielki - była rozpięta dosłownie na południowym oknie bo gwoździe były wbite w framugę okna . Hoja miała liście żółte od słońca, niektóre przypalone (szczególnie te dotykające szyby) bo zdejmowało się ją z okna tylko 2 razy w roku przy myciu okien i przy każdym węźle miała po 2 kwiatostany. Kwitła prawie cały rok z wyłączeniem listopada i grudnia.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
mery
Gaduła
 
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 1919
Lato, lato zostań dłużej...
|
 |
« Odpowiedz #29 : Marzec 31, 2009, 11:28:12 » |
|
U mojej znajomej, przeze mnie sprezentowana carnosa, stoi na południowym, bardzo słonecznym parapecie i poza tym, że przyjęła postać skarłowaciałą  (tak małych liści u carnosy jeszcze nie widziałam  ) za nic, od 10 lat nie chce zakwitnąć. Wymieniana była ziemia, różne nawozy-nic nie jest w stanie jej chyba przekonać do kwitnienia  : . Może to kwestia składu i dawkowania wody  .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|