Witam wszystkich. Oto moje obecnie "największe zmartwienie":
kolos ma dokładnie 41 lat. "Odziedziczyliśmy" go ok 3 miesiące temu.
Historię ma długą. Został przywieziony w 1968r. jako 5-cio centymetrowy kikutek z Częstochowy (to skąd jest, pewnie ma znaczenie, bo inaczej by tak nie wyrósł ) ma dokładnie 137cm 'wzrostu', a jego 15-sto letnia odnoga 57cm

główny trzon jest pięcioramienny

natomiast odnoga sześcio..


Pierwsze pytanie to co to za gatunek. Drugie, jak go wyleczyć?
30cm powyżej ziemi jest juz zdrewniały

i co mnie martwi, na głównym trzonie zaczeły pojawiać się dziwne i obce mu wcześniej plamki, z początku jak widać wyżej, pojawiły się tuż nad zdrewniałą częścią, myślałam, że to naturalna kolej rzeczy i kolos drewnieje wyżej. Ale plamki zaczęły pojawiać się niepokojąco wysoko



plamki w dotyku są suche.
Czytałam na różnych forach, że choroby spowodowane są przelaniem wody.
Poprzedni właściciel podlewał kolosa raz na 5 dni szklanką wody, raz na 3 tygodnie zraszał całego, a na wiosnę podlewał go z odżywką do kaktusów.
Temperatura w pomieszczeniu do którego został przeniesiony nie różni się od poprzedniej, ewentualnie ma odrobine mniej światła.
Do kaktusa dostaliśmy dobre rady poprzedniego właściciela i polecenie przesadzenia go do większej donicy (wcześniej mieszkał sobie w 7l wiadrze) przesadziliśmy go do donicy którą widać na zdjęciach, uzupełniliśmy braki ziemią do kaktusów (teraz już wiem, że była za mało piaszczysta i nie dosypaliśmy keramzytu (niewiedza)).
Czwartek jest moim dniem podlewania kwiatów (a więc rzadziej niż poprzedni właściciel).
Boję się, że kot zanieczyścił ziemię, zanim zakleiłam donicę, kilkakrotnie znalazłam porozsypywaną ziemię na podłodze. (Jednak niczego nie czuć)
Kupiłam już najdroższą ziemię, keramzyt, odżywkę, jednak zaczekam z tym wszystkim na Wasze dobre rady..
Proszę o pomoc. Co mogę zrobić? Ta roślina ma dla nas kolosalną wartość sentymentalną.
Pozdrawiam