Teraz Halciu jestem już do Twojej dyspozycji

- oczywiście w sprawach , które poruszyłaś w swoim ostatnim poście - cobym znowu został dobrze zrozumiany.

Wiesz co Droga Halciu - jak tak dalej pójdzie , to zanim wszyscy tu na Forum doczekamy się wiosny, to nasze działki będę świeciły pustkami przez całe tygodnie

, bo ich właściciele ( czyli MY ....Ty ..ja i wielu jeszcze innych a korespondujących z nami Przyjaciół i Opiekunów dokarmiających ptaki , nie mówiąc już o wielkiej rzeszy miłośnikach kwiatów - w tym oczywiście takich jak Ty i ja liliowych hobbystów i znawców ) - będzie ciągle w rozjazdach

.
Ty wiesz na ileż to już kaw, dodatkowo z własnymi wypiekami ( naprawdę lubię i potrafię od czasu do czasu coś upiec a i ugotować poza moim świątecznym bigosem też coś potrafię )

- już się na umawiałem. Oczywiście ,że także i Ciebie bardzo serdecznie zapraszam na moją działkę , i w ogóle zapraszam do Koszalina - co dla Was z całej Polski jest o tyle łatwiejsze , że część z Was i tak wypoczywa nad morzem . Wystarczy więc tylko , wymienić się np. nr.tel. komórkowych
( poza snem - zawsze mam go przy sobie cała dobę , zawsze i wszędzie ) i przy okazji pobytu nad morzem czy to w Mielnie , Uniestach, Kołobrzegu czy Ustroniu Morskim zadzwonić i odwiedzić mnie i moja działeczkę , na której zawsze i coś z grila lub gryla jak kto woli , także się też znajdzie.
To moje zaproszenie typowo urlopowe - jest absolutnie niezależne od zaproszenia do odwiedzin mojego kwiatowego królestwa ( warzywa na prośbę żony wyprowadziłem całkowicie z tego mojego 3-arowego kawałeczka ) przy jakimś przypadkowym czy wręcz celowym przyjeździe.
Zapraszam z całego serca i duszy.
Skoro już ten temat wywołałem , to nie będę ukrywał ,że od jakiegoś czasu chodzi mi coraz częściej po głowie zorganizowanie SPOTKANIA FORUMOWICZÓW w okresie letnim.
Wiem ,że spora gromadka z Was to renciści czy emeryci a i pozostali , którzy jeszcze są aktywni zawodowo , jak będą chcieli to co za problem na jakiś weekend zawitać do Koszalina skoro Wasz jedyny rodzynek ANTOŚ tak serdecznie zaprasza .
W mojej murowanej altance mam też troszkę miejsca i te 3-4 osoby spokojnie będą mogły nawet przenocować a ponadto mogę jeszcze ew. postawić namiot plus ze 3 osoby zabrać na nocleg do domu. Dla mnie to nie nowina. Przez długie lata organizowałem różnego rodzaju spotkania na mojej działce z zabawami , grami, grylowaniem . Gościłem już na mojej maleńkiej działeczce jednorazowo nawet 14 osób, bo tyle mieści się przy długim stole a i dla każdego jest stabilne metalowe krzesełko z miękką obszytą materiałem gąbką pod pupcię.
Mój wymurowany w tym roku, stały, mocno rozbudowany gryl na dwóch poziomach grzejnych
( na życzenie pokaże tu fotki z tegorocznego grylowania ) jednorazowo bez problemu potrafi także wyżywić taką gromadkę.
Moja żona ( od ubiegłego roku już na emeryturze )jest duszą towarzystwa ( i ma chyba jeszcze więcej autentycznej i szczerej serdeczności niż ja sam ) i wiem że ew. jak do takiego spotkania dojdzie to - przyjmiemy Was z otwartymi rękoma i sercami.
I co Wy na to ...

Oczywiście zaraz tą cząstkę z zaproszeniem skopiuję i wrzucę na strony naszego Apelu :- "Ratujmy nasze polskie wróble " , która znajduje się w dziale: - Ogrodnicze rozmaitości ,a do którego odwiedzenia ponownie zapraszam Wszystkich z Was, którym nie obce jest zimowe dokarmianie naszych skrzydlatych przyjaciół.
Ależ się rozpisałem, że też mnie jeszcze nikt nie postawił na baczność

- za to moje odchodzenie od zasadniczego tematu.
Wybacz mi Droga Halciu już wracam do Ciebie. Bardzo się cieszę ,ze poza miłością i sercem do i dla naszych ptaków mamy jeszcze jedną wspólną namiętność jaką są kwiaty. Wyobraź sobie ,że najczęściej za co obrywam po uszach od żony to - nieprzemyślane zakupy, nadmiernych ilości cebul ( setki tulipanów, narcyzy, dżonkili, śnieżyczek, czosnków ozdobnych, a od zeszłej jesieni niemal setka lilii ) krzaków róż( róże - których, z tymi co dosadziłem tej jesieni - teraz nam już ponad 40 krzaków) nie mówiąc już o dziesiątkach różnorodnych bylin i roślin skalnych oraz powojników, bukszpanów, kaliny, pięknie kwitnącego od 3 lat trąbkowego milinu pomarańczowo-czerwonego i wielu innych.
Halciu dostajesz ode mnie nr.1 na liście chętnych ( z moja oczywiście wzajemnością ) do wymiany kwitnących okazów - byle tylko mi to wszystko się przyjęło, nie wymarzło, nie pozjadały ich nornice lub ten Twój paskuda - poskrzypek liliowy , na którego niemal wszyscy się tu na Forum użalali zeszłego roku.
Co do zabezpieczenia cebul lilii przed nornicami , to po zapoznaniu się z " fachową literaturą i poradami Fachowców ( łącznie z tymi Najlepszymi - tu na Forum ) posadzone cebule lilii - zabezpieczyłem dwoma liniami obrony przed nornicami.
Poza posadzeniem cebul ( cała setka w doniczkach ) w plastikowe specjalne i te przystosowane doniczki, co kilkanaście cm - (na obu grządkach )- pomiędzy nimi wsadziłem dodatkowo 60 szt. cebulek czosnku ozdobnego i kilka cebul Tojadu ( ponoć nornice boją się obu tych zapachów jak diabli ). To pierwsza linia obrony. Drugą linie obrony przed nornicami to kilkadziesiąt ukorzenionych jeszcze sadzonek popularnej u nas śmierdziuszki czyli aksamitek , którymi dokładnie i na około obsadziłem co kilka cm obie grządki a po ich przekwitnięciu zostawiłem na zimę lekko obsypując trocinami . Mam nadzieję ,że to dość skutecznie odstraszy te małe gryzonie i uchroni moje liliowe nowości - pierwszy raz posadzone tej jesieni.
Cieszy mnie ,że Ty Halciu, także potwierdzasz - to o czym pisała do mnie Nadzia a mianowicie, że lilie same sobie poradzą z wyjściem na powierzchnie przez ściółkę z tym tylko ,że moja warstwa ochronna przed mrozem jest naprawdę dość gruba . Poczekam co mi odpowie jeszcze sama poproszona o pomoc w tej kwestii Nasza Droga Nadzia.
No to było by tak z grubsza wszystko.
Halciu przyjmij jeszcze raz Najcieplejsze serdeczności samych tylko dobrych, ciepłych i miłych wiadomości oraz zrealizowanie wszelkich tegorocznych planów i marzeń dla Ciebie samej i dla wszystkich Twoich Najbliższych.
Ps.
Dziękuje ,że czekałaś ..ale za to zobacz ile do Ciebie napisałem ...kolorowych snów i wszystkiego dobrego.